Archive for Luty, 2014

Mieszkanie z biura nieruchomości

W Polsce nie ma przyjaznych do rozwijania się. Przeczą temu wypowiedzi polityków. Przecież u nas nie ma kryzysu, nie dotknęła nas recesja. Nie dajmy się ogłupić. W naszym kraju kryzys trwa zanim ten światowy w ogóle się rozpoczną. Ceny europejskie, zarobki polskie. Płacimy w przeliczeniu tyle samo za benzynę co Niemiec, a zarabia czterokrotnie mniej. Takie rzeczy tylko w Polsce. Największym problemem w naszym państwie obok bezrobocia jest deficyt mieszkań. O ile u naszych zachodnich sąsiadów mieszkań komunalnych jest pod dostatkiem, u nas nie ma co liczyć na mieszkanie z urzędu. Proces przyznania mieszkania ciągnie się latami i tylko niewielki procent ludzi dostaje przydział. W wielu miastach nie aktualizuje się list. Są zamknięte od kilku lat. Popyt zbyt wielki, a podaż za mała. Paradoks, bo według relacji ludzi, nie brakuje mieszkań z miasta, które stoją puste po kilkanaście miesięcy. Można kupić mieszkanie, ale to wydatek za duży. Nikt nie ma odłożonej gotówki wystarczającej na zakup nieruchomości. Zatem opcjonalny jest kredyt, ale ludzie nie chcą się zadłużać. Pozostaje wynajem. Dobrych ofert można szukać w biurach nieruchomości. Tutaj mamy do czynienia z wysokiej jakości usługami. Biuro nie pozwoli sobie na to, aby w jego bazie znalazło się mieszkanie o niskim standardzie.

Jednak mieszkanie studenckie

Wielkimi krokami zbliża się nowy rok akademicki. Pod koniec września tysiące studentów będzie wracało na studia. Pojawią się też nowi studenci. Będą musieli się przeprowadzić do innego miasta, z dala od rodziców. Dla młodych to kusząca perspektywa, gdyż zaznają wolności i uroków samodzielnego życia. Zanim do tego dojdzie trzeba znaleźć mieszkanie. Część studentów decyduje się na akademik. Jednak legendy o życiu w akademiku są tak przerażające, że część na starcie rezygnuje z tej możliwości. Oczywiście nie przeszkadza im to, aby regularnie pojawiać się u kolegów na imprezach. Jeśli nie dom studencki trzeba szukać mieszkania. Jeśli nie posiada się znajomych w mieście gdzie się będzie studiować to trzeba szukać najlepszych ofert na internecie. Wielu studentów poszukuje współlokatorów, gdyż to ma podstawy ekonomiczne. Im więcej osób będzie mieszkało na mieszkaniu, tym niższy będzie czynsz dla pojedynczej osoby. Nie ma studentów, którzy są w stanie opłacić czynsz za 50 metrowe mieszkanie. W większym mieście to koszt nawet do 2500 złotych. Dla osób, które szukają zakwaterowania, korzystanie z ogłoszeń dołączenia do składu na mieszkaniu to niewiadoma. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Mieszkanie jest droższe niż pokój w akademiku. Standard nie zawsze jest wyższy, a do czynszu dochodzą media.

Złoty interes developerów

W naszym kraju można mówić o deficycie mieszkań komunalnych. Listy są długie, a na przyznanie czeka się kilka lat i nie wielki procent go otrzymuje. Dlatego w naszym kraju kwitnie usługa wynajmu nieruchomości. To złotych interes. Niektórzy ludzie potrafią być przedsiębiorczy. Jeśli mają zdolność kredytową, zaciągają pożyczki i kupują kilka mieszkań. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że oni nie tylko nie spłacają później tych kredytów, a nawet na nich zarabiają. Jak to możliwe? Odpowiedź jest prosta: studenci. Trwa wielka migracja młodych ludzi. Dostają się na studia i przeprowadzają się do większego miasta. Siłą rzeczy potrzebują zakwaterowania. Część decyduje się na akademik. Są one najtańsze, nieograniczone media. Niektórych żaków odstrasza ta perspektywa. Boją się stereotypów o życiu w akademikach. Wieczne imprezy, pijaństwo, brak prywatności, obcy ludzie, hałas – to zniechęca. Pozostaje więc wynajem mieszkania. I tutaj pojawiają się właściciele. Wynajmują mieszkania studentom. Zawsze znajdują się chętni. Tym samym właściciel nie tylko ma pieniądze na ratę kredytu, a ja jeszcze zarabia na potrzeby własne. Wynajem mieszkania zawsze wiąże się z podwyższeniem ceny. Nikt nie daje stawki równej rzeczywistemu czynszowi. Kredyt hipotetyczny na 30 lat, ale co z tego, skoro przez te lata studenci będą znikać i pojawiać.

Czy warto mieszkać w akademiku?

Za kilka tygodni październik. Rozpocznie się nowy rok akademicki. Młodzi ludzie wrócą na studia, ale także naukę zacznie wiele nowych pierwszoroczniaków. O ile weterani znają kulisy życie akademickiego, „koty” słyszały wyłącznie legendy. Największym ich problemem będzie znalezienie zakwaterowania. Najtańsza opcja to akademik. Kiedyś dom studencki utożsamiano z syfem, brudem. To odchodzi do lamusa. Faktycznie jeszcze kilka lat temu normalnym widokiem był karaluch, grzyb na ścianie, zniszczony laminat. Takie warunki odstraszały, więc ludzie już po kilku dniach wyprowadzali się. Dzisiaj obraz akademika się zmienił. Zatrudniono sprzątaczki. Dokonano remontów. Dzisiaj akademiki przypominają średniej klasy hotele. Za mieszkaniem w akademiku przemawia cena. Jest nieporównywalnie taniej niż na mieszkaniu. Czynsz nie osiąga więcej niż 450 złotych. Kolejnym plusem jest to, że nie trzeba martwić się o media. Nie ponosi się dodatkowych opłat za wodę, światło, ogrzewanie i internet. W przeciwieństwie do zachodnich akademików pokoje są dwu lub trzyosobowe. To niewiadoma na kogo trafimy. Niektórzy ze współlokatorami nawiązywali przyjaźnie na całe życie, inni nienawidzili się. Ludzi zniechęcają legendarne imprezy, pijaństwo. Prawda jest taka, że tylko niewielki odsetek studentów preferuje takie życie.

Akademik jako hotel

Wielkimi krokami zbliża się październik. Dla wielu ludzi to tylko kolejny miesiąc. Jednak szczególnie ważny jest dla studentów. Rozpoczyna się nowy rok akademicki. Młodzi ludzie masowo będą się przeprowadzać do innych miejsc. Dlatego muszą szukać zakwaterowania już teraz. Najpopularniejsze wśród studentów są akademiki. Są najtańsze. Do tej pory większość studentów unikała akademików. Ludzie boją mieszkać się w syfie, a tak przedstawia się akademiki. To część prawdy. Owszem kilka lat temu akademiki były zniszczone. Grzyb na ścianie, połamane, łóżka, zniszczony laminat. Łazienka w najlepszym przypadku na kilka osób, lecz zdarzają się akademiki, które mają toaletę i łazienkę na całe piętro. Młodzi ludzie, gdy zobaczą takie warunki uciekają. Są przyzwyczajeni do innego standardu. Wyobrażają sobie, że będą mieszkać w niczym 5 gwiazdkowym hotelu. Jednak uczelnie coraz częściej przeznaczają na remonty. Prestiżowe uczelnia nie może sobie pozwolić, aby akademik był ruderą, bo to także domy studenckie pełnią funkcje reprezentatywne. Co więcej akademiki w okresie wakacyjnym są przemieniane w hoteli i hostele. Mogą rywalizować z prawdziwymi hotelami z powodu dużo tańszej oferty. Standard jest coraz wyższy. Oczywiście nie ma co liczyć na telewizor, jednak telewizje ludzie mają w domu.

Przygotowania do roku akademickiego

Za kilka tygodni rozpocznie się rok akademicki. Przygotowują się do niego tysiące studentów w całej Polsce. Wielu z nich decyduje się na przeprowadzkę do innego miasta, więc trzeba znaleźć zakwaterowanie. W najgorszej sytuacji są pierwszoroczniacy. Obce miasto, nikogo nie znają. I tak trzeba znaleźć mieszkanie. Najczęściej przeszukuje się różne fora internetowe lub korzysta z usług biur nieruchomości. Inna opcja to akademik. To najtańsza opcja co często bywa kluczowym czynnikiem przy wyborze zakwaterowania. Kilka lat temu standard pokoju akademickiego był niski. Grzyb na ścianie, brak mebli, stare łóżka, które niejedno widziały, podłoga z starym laminatem. Wiele uczelni nie remontowało akademików nawet od lat 80 i 70 poprzedniego wieku, więc przy takim rotacji ludzi, to normalne, że nieruchomość niszczeje. Jednak większe uczelnie zdają sobie sprawę i częściej wykładają pieniądze na remonty. Podnoszenie standardu to także inwestycja. W okresie wakacyjnym akademiki są przemieniane w tanie hotele, więc trzeba zachować wysoki standard. Korzystają na tym studenci. O życiu studenckim w akademiku krążą legendy. Wieczne picie, seks, narkotyki, niekończące się imprezy. Niewątpliwie tak było kilkanaście lat temu, teraz już nie. Zaostrzono przepisy. Za złamanie zasady można wylecieć z akademika.

Mieszkanie i akademik

Zbliża się wrzesień. W tym miesiącu młodzi ludzie poszukują mieszkań w największych miastach naszego kraju. Wszak za kilka tygodni rozpocznie się rok akademicki. Z racji bezpłatnej edukacji wyższej ludzie masowo aplikują na studia. Tych kierunków jest tak dużo, że zawsze się na jakiś dostaną. Nie koniecznie musi być ten wymarzony, ale w ostateczności w porządku będzie ten pokrewny. Najtańszą opcja dla studentów pozostają akademiki. Mają swoje zalety i wady. Na pewno zaletą będzie niska cena. Za akademik trzeba zapłacić do 450 złotych w większych miastach. Wbrew pozorom to wysoka cena, ale tylko w niektórych tyle się płaci. Najczęściej płaci się około 350 złotych. Oczywiście cena jest uzależniona od liczby miejsc w pokoju. Najczęściej pokoje są dwu o trzy osobowe. O życiu w akademikach krążą legendy. Niektórzy przywykli to mieszkania z rodzicami, którzy dbają oto jak mieszkają. Przeprowadzka dla nowego studentka do akademika musi być szokiem. Spodziewają się warunków niczym w 5 gwiazdkowym hotelu. Jeszcze kilka lat temu warunki mieszkalne w akademikach były tragiczne. Brudna podłoga, pozdzierany tynk na ścianie, stare, połamane łóżka, ograniczona liczba mebli. Łazienka tragiczna, lepsze warunki można było znaleźć w miejskim szalecie. W takim przypadku lepszym rozwiązaniem jest rozejrzenie się za mieszkaniem.

Przez ciemne okulary

Polscy politycy w mediach uprawiają propagandę. Według w nich w Polsce żyje się bardzo dobrze. Społeczeństwo ma wiele możliwości. Ceny są niskie. Oczywiście to stek bzdur. Należy nazywać rzeczy po imieniu. Bezrobocie najwyższe od kilku lat. Deficyt mieszkań to wynik polityki lat 90 poprzedniego wieku. Wyższa edukacja jest za darmo w naszym kraju. Co więcej osoby z biedniejszych rodzin mogą liczyć na stypendia. Tego nie można zabrać polskiej władzy. Ale to nie do końca przemyślane rozwiązanie, które skutkuje wysokim bezrobociem. Młodzi ludzie po studiach chcą podjąć pierwszą prace i uniezależnić się od rodziców. To nie takie proste. Ludzie po studiach mają problem ze znalezieniem zawodowego zajęcia. Jeszcze większy problem jest mieszkaniami. O miejskim mieszkaniu można zapomnieć. Czeka się kilka lat i tylko nieliczni je otrzymują. Pozostaje wynajem lub kredyt. W przypadku zaciągnięcia pożyczki na kilkadziesiąt lat tylko kilka procent rozważa taką możliwość. Z wynajmu najczęściej korzystają młodzi ludzie. Ileż można mieć z rodzicami? Chcą oni w końcu żyć na swoich warunkach. Jednak należy sobie uświadomić, że wynajem to marnotrawienie pieniędzy. Załóżmy, że za kawalerkę trzeba będzie zapłacić 1000 złotych plus media. Rzeczywisty czynsz to około 400 złotych, jednak właściciel musi zarobić, więc pozostałe pieniądze bierze dla siebie.

Gdy zabraknie pieniędzy

Wychowani w Polsce. Ludzie mieszkający na stałe zagranicą dumnie pokazują skąd pochodzą. Inaczej widzą to ludzie mieszkający w Polsce. Nie ma wielu perspektyw, dorobienie zajmuje więcej czasu niż w państwach zachodnich. Dla przykładu na zachodzie kilkuletnie auto można kupić po kilku tygodniach pracy, w Polsce zajmuje to kilka miesięcy. Co więcej na zachodzie ludzie nie muszą kupować mieszkań, mogą liczyć na przydział od miasta. W Polsce mieszkania od miasta traktuje się jako ciekawostkę i legendę. Co prawda ludzie wpisują się na listy, ale tylko kilka procent dostaje mieszkanie. Trzeba na nie czekać kilka lat. W internecie i gazetach nie brakuje artykułów krytykujących taki stan rzeczy. Opisywano sytuacje, że mieszkania komunalne stoją nawet po kilka lat. Nikt nie wierzy, że chętnych nie ma. Są ich tysiące. Dlaczego tak długo? Bo takie procedury. W takiej sytuacji ludzie nie mają wielu możliwości. Wynajem albo kredyt. Największymi szczęściarzami są ci, których rodzice posiadają na własność nieruchomość. Wtedy można liczyć, że ją odziedziczymy. Jak głoszą media w Polsce pojawiają się pierwsze symptomy kryzysu, więc tym bardziej ludzie nie będą się narażać na zaciągnięcie kredytu. Ta świadomość, że przez następnych 30 lat każdego miesiąca trzeba będzie płacić ratę kredytu, odstrasza ludzi. A co jeśli ktoś straci pracę i nie będzie mógł spłacić zadłużenia? Będzie miał problem, bo banku nie to nie obchodzi.

Trudne życie młodych

Młodzi w naszym kraju mają zawsze pod górkę. Nie brakuje bardzo dobrze wykształconych ludzi, którzy ukończyli prestiżowe uczelnie. Wraz z końcem edukacji widzą swoją przyszłość w kolorowych barwach. Znajdą pracę i mieszkanie. Tymczasem to nie takie proste. Jeśli chodzi o pracę to jest duża konkurencja, natomiast mieszkań jest za mało. Kiedyś najczęściej ubiegano się o mieszkanie z urzędu. Dzisiaj ludzie też tak robią, ale proces jest długi i nieskuteczny. Wielu ludzi jeszcze w szkole średniej wpisuje się na miejskie listy oczekujących na mieszkanie. Jednak mieszkań jest za mało, więc to nie najlepszy sposób. Tylko niektórzy dostają urzędowe mieszkanie i najczęściej czeka się na nie kilka lub kilkanaście lat. Szybciej niż dzisiaj na mieszkanie można było liczyć na telefon stacjonarny w latach 90 poprzedniego wieku. W takiej sytuacji pozostaje wynajem lub kredyt. Ostatnio na jednym portalu pojawił się ciekawy artykuł. W nim wyliczono, że student podczas 5 letniej nauki za wynajem kawalerki w Warszawie zapłaci 70 tysięcy złotych. Te cena zniechęca. Druga możliwość to kredyt. Jednak w niestabilnych czasach młodzi boją się zadłużać na kilka dekad. W pożyczkach nie ma litości. W pierwszej kolejności dłużnik najpierw musi przeznaczyć pieniądze na spłatę raty kredytu. A co z innymi opłatami, szczególnie przy polskich zarobkach.